niedziela, 5 października 2014

WAŻNE!!!

Tak więc po długich przemyśleniach postanowiłyśmy z dziewczynami, wykorzystać radę jednej z czytelniczek (bardzo szkoda, że wysłana był z anonima i nie podpisana) i ustalamy daty publikowania rozdziałów.
Także rozdziały będą się pojawiać co dwa tygodnie w niedzielę.
Mam nadzieję, że to nie jest jednak dla was zbyt długo, a przynajmniej teraz bd pewne, kiedy rozdział będzie dodany. 
Jeśli będziemy planować jakieś opóźnienie, dowiecie się tego na naszych twitterach ( zakładka "kontakt"). Będziemy wszystkie trzy wrzucać informację, że rozdział będzie opóźniony, bez względu na to, która z dziewczyn miała go przetłumaczyć. Aczkolwiek będziemy się starać, żeby tych opóźnień nie było :) 
Pod każdym rozdziałem będziemy informować kiedy kolejny, bo wiem, że sporo czytelników nie czyta notek, tak jak i tą tutaj informację :)
Mam nadzieję że taki tryb będzie nam wszystkim pasował. :)
PLUS: Jeśli ktoś ma jakieś rady czy uwagi, to naprawdę możecie nam je napisać, nie gryziemy :)
2PLUS: Jeśli nadal mamy wśród czytelniczek, chętnych do pomocy w tłumaczeniu, nadal możecie się zgłaszać na mojego maila: nczarnecka24@gmail.com
W razie jakiś pytań, ask lub twitter @czarna7312 (ta sama nazwa :P)

Rozdział 13

PERSPEKTYWA EVE

- Eve, kochana, przepraszam, ale potrzebuję cię na kilka minut. - Mama Zayna Trisha przeprosiła mnie, kiedy odciągnęła mnie od Doniya'i, gdy zmierzałyśmy do salonu. 
- W porządku. - Zapewniłam Trisha'ę z uśmiechem, podążyłam za nią do jadalni, gdzie leżało mnóstwo papierów, gazet, karteczek samoprzylepnych oraz wyselekcjonowanych zdjęć. Nalegała na zaplanowanie ślubu i chciała mieć pewność, że to było dokładnie tym czego Zayn i ja chcieliśmy, uważałam to za bardzo miłe. 
Zayn, Aiden i ja planowaliśmy zostać w Bradford na dwa tygodnie, żeby dokonać ostatnich decyzji i zapiać wszystko an ostatni guzik.  A po za tym miałam okazję ponownie zobaczyć uroczą rodzinę Zayna. Waliyha i Safaa dużo podrosły od czasu, kiedy widziałam je po raz ostatni, obydwie są przepięknymi młodymi pannami.
- Dos siedzenia możemy wybrać standardowo krzesła lub ławki. W obu przypadkach będzie to dobrze wyglądać, jednak zastanawiam się co ty byś wolała. - Trisha zaprezentowała mi obie opcje na Printerest*. Jeśli mam być szczera, obydwa pomysły mi się podobały i tak naprawdę nie miało to dla mnie większego znaczenia, dlatego wybrałam jedno przypadkowo. 
Spędziłam ostatnie miesiące na podejmowaniu decyzji takich jak ta. Decyzji, które nie maja za wiele opcji, prawdę mówiąc. Ale to wciąż był proces, przynajmniej tak mi się wydaje. Nie zostało wiele czasu do ślubu, który miał się odbyć w maju.
- Myślę, że powinniśmy wybrać krzesła. Goście będą mieli się na czym oprzeć. - Zadecydowałam.
Trisha zapisała to i posłała mi prawie smutny uśmiech. Podczas całego planowania była trochę rozemocjonowana, ale rozumiałam to w stu procentach. Zayn był jej pierwszym dzieckiem, które brało ślub i ten ślub był bardzo specjalny. 
- Dziękuję ci tak bardzo za zrobienie tego dla nas. Za być wspaniałą matką dla Zayna i dla mnie również. - Pochyliłam się by ją uścisnąć, na co od razu zareagowała, ściskając mnie mocniej. 
- Jestem taka wdzięczna, że mój chłopiec znalazł ciebie. - Przez samo brzmienie jej głosu mogłam stwierdzić, że miała łzy w oczach. - Byłam trochę zmartwiona, że Zayn nigdy się nie ustatkuje, a spójrz tylko na niego teraz. 
Przytaknęłam. - Również się cieszę, że znaleźliśmy siebie. Nie wiem gdzie byłabym bez niego.
- A on nie wie gdzie by był bez ciebie. - Zachrypnięty głos odezwał się za moimi plecami, zanim poczułam parę ramion owijających się wokół mojej tali i policzek na moim ramieniu. 
- Hej kochanie. - Przywitałam Zayna, odwracając głowę by pocałować jego policzek pokryty zarostem. Pachniał wodą świeżą kolońską,a jego włosy były wilgotne, co oznaczało, że właśnie skończył brać prysznic. 
- Dzień dobry piękna. - Zayn wymamrotał w odpowiedzi.
- Właściwie, to dobre popołudnie. - Trisha poprawiła go ze śmiechem. Obudziłam się Aidenem wcześnie rano i zadecydowałam, że Zayn zasługuje na to by pospać tak długo jak chciał. Nie było dużą niespodzianką, że spał aż do czasu obiadu, zwłaszcza, że wygłupialiśmy się się trochę zeszłej nocy.
Wywracając oczy, odszedł ode mnie i skierował się w stronę swojej matki, żeby ją również ucisnąć i pocałować.  Patrzenie na Zayna i jego mamę sprawiło, że się uśmiechnęłam, mając nadzieję, że w przyszłości będziemy z Aidenem zachowywać się tak samo,
- Więc mamy już załatwione miejsce, datę, sukienkę i smoking, katering, dekoracje oraz listę prezentów. Teraz muszę już tylko wesele i podróż poślubną. - Trisha powiedziała nam. To szalone, że aż tyle już zostało zrobione,
Najbardziej interesującym doświadczeniem był wybór sukni ślubnej oraz sukien dla druhen. Wybrałam piękne lawendowe suknie dla nich, były proste, bez ramiączek i każda wyglądała w niej inaczej. Moja sukienka miała syreni ogon** z lekkim haftem na nim. Zdecydowałam, że to wciąż będzie wyglądać prosto.
Kolejną rzeczą, którą musieliśmy z Zaynem wybrać były rzeczy, które chcieliśmy dostać w prezencie.
Zayn właściwie wybierał wszystko tylko dlatego, że ubzdurał sobie, że dla niego żenujące jest to, że ja wybierałam rzeczy które są nam tak naprawdę potrzebne,  Odkąd mieszkamy razem nie było ich wiele, naprawdę.
Minęły miesiące na planowaniu i tylko miesiąc do ślubu, nie mogłam być bardziej szczęśliwa.
Aiden dobrze bawił się ze swoimi pięknymi ciotkami, Zayn miło spędzał czas ze swoimi rodzicami i siostrami, a ja ubóstwiałam patrzeć na to,
Mówiąc o Aidenie, musiał usłyszeć głos Zayna z innego pokoju, bo popędził by uścisnąć swojego tatę.
- Tatusiu! - krzyknął.
Zayn natychmiast zgarnął go w swoje ramiona i ścisnął go mocniej, tak jak miał to w zwyczaju. Moje serce rosło, kiedy widziałam ich szczere uśmiechy z dużą dozą miłości.
- Dużo śpisz. - Aiden zachichotał, kiedy tylko Zayn odstawił go na podłogę.
Podburzając włosy synka, Zayn odpowiedział z uśmiechem.- Twoja mamusia nie pozwoliła mi spać zeszłej nocy.
Trisha zakrztusiła się lekko, zaskoczona wypowiedzią Zayna, on natomiast mrugnął do mnie zaczepnie
- Kochanie, dlaczego nie pójdziesz pobawić się ze swoimi ciotkami? - popchnęłam Aidena lekko w stronę korytarza i posłałam mojemu narzeczonemu znaczące spojrzenie.
- Serio? - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- to prawda. - wzruszył ramionami.
Trisha odchrząknęła przypominając nam, ze wciąż jest w pokoju i nie chce za wielu informacji z naszej nocy. - Wiecie, ze byłabym zachwycona kolejnym wnukiem, naprawdę byłaby, ale nie chcę o tym słuchać.
Zayn zaśmiał się ze swojej sfrustrowanej matki, a ja zaczerwieniłam się ze wstydu. Co do cholery miałam niby powiedzieć?
- Em, lepiej pójdę sprawdzić, czy mój bagaż wciąż jest na swoim miejscu. - Moja wymówka była całkowicie do bani. Dzieci, to właśnie się dzieje z ludźmi kiedy nie idą na studia,
Słyszałam śmiech Trisha'i i Zayna, kiedy popędziłam po schodach do pokoju Zayna, rzuciłam się na łóżko w zupełnym, poniżeniu. Nie chodziło tylko o to, że Zayn otwarcie powiedział swojej matce co robiliśmy zeszłej nocy, ale również o to, że powiedziałam najgłupszą rzecz na świecie.
Nawet nie minutę później usłyszałam drzwi otwierające się za mną.
- Kochanie... - Zayn ucichł. Mogłam poczuć jak siada na skraju łóżka obok miejsca na którym leżałam na brzuchu. Położył swoją rękę na moich plecach, pocierał je starając się mnie uspokoić. - Co się stało?
- Jestem taka zażenowana. Jak mogłeś powiedzieć swojej matce coś takiego?
 Westchnął. - Ona nie ma z tym problemu. Obiecuję, może jest trochę zaniepokojona, ale wszystko jest okej,
- To nie znaczy, że nie zostałam upokorzona. - odparłam.
Kolejne westchniecie.
- Przepraszam. Chciałbym cofnąć czas i nic takiego nie powiedzieć, ale to się już stało, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Możemy po prostu pójść na przód? - Przeprosiny Zayna zawsze były uzasadnione i w stu procentach szczere.
- W takim razie odwróć moja uwagę od tego. - Odwróciłam się na plecy, więc mogłam zobaczyć jego zachwycającą twarz, rozpromieniona dla mnie.
Zagryzł swoją wargę, przesuwając palcami po moich ustach. - Bierzemy ślub wkrótce. Wszystko zaczyna być an swoim miejscu, będziemy mieć piękną rodzinę i piękne życie razem. Jak to brzmi?
- Idealnie. - wyszczerzyłam się na samą myśl o tym.
- Więc istnieje coś takiego jak idealność. - Zayn zauważył.
- Dziecięce kupki.  Zawsze musi być coś przerażającego. - zaśmiałam się, ale również skrzywiłam, jakbym mogła poczuć brudną pieluchę Aidena i dziękowałam bogu, że umiał korzystać z nocnika.
Zayn zmarszczył swój nos, najwyraźniej miał te same myśli co ja.
- To prawda, ale po za tym będzie idealnie. Tylko ja, ty, Aiden, Alfie i nasze nowe dziecko.
Za każdym razem gdy dziecko zostało wspomniane i nie mogłam nic poradzić i się uśmiechałam od ucha do ucha. Wiedziałam, że dziecko było wszystkim czego nam brakowało.
- Wróćmy na dół, okej? Chcę zobaczyć, czy dziewczynki dobrze radzą sobie z Aid. - powiedziałam do Zayna.
Zgodził się ze mną i pomógł wstać an własne nogi, zanim skierowaliśmy się na dół do reszty rodziny.
Trisha była wciąż skoncentrowana na weselnych planach, telefon był umiejscowiony pomiędzy jej policzkiem, a ramieniem, kiedy zapisywała coś an skrawku papieru. Yaser wyszedł ze swojego biura i siedział obok niej cierpliwie.
W innym pokoju dziewczyny bawiły się z Aidenem. Jak tylko zobaczyłam mikrofon w rękach Safaa'y wiedziałam, że urządzili sobie karaoke. Aiden robił to już kilka razy wcześniej z nimi i uwielbiał to. Safaa śpiewała piosnkę Beyonce, przedrzeźniając jej głos, kiedy słowa ukazywały się na ekranie.
- Cześć ludzi. - uśmiechnęłam się, kiedy usiedliśmy żeby popatrzeć.
- Mamusiu bawimy się w karaoke i Waliyha powiedziała, że śpiewam tak dobrze jak tatuś. - Aiden skakał z radości przede mną, jakby zrobił to każdy czterolatek, a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Jestem pewna, że jesteś tak dobry jak tatuś. - zgodziłam się, patrząc na Zayna z uśmieszkiem.- Powinniście razem zaśpiewać piosenkę.
- Yeah! Tatusiu mógłbyś ze mną zaśpiewać? Proszę? - Nasz syn złączył swe rączki w błagalnym geście, żeby podkreślić swoją prośbę, a Zayn przyodział ogromny uśmiech. Nie miałam za wiele okazji by posłuchać śpiewu Aidena, więc będzie to dla mnie czysta przyjemność.
Safaa podała mikrofon Zaynowi, a Aiden wdrapał się na kanapę pomiędzy mnie i Zayan. Znalezienie piosenki, którą oboje znali było trudne, ale w końcu się udało i była ona idealna.
Can't Help Falling in Love, Elvisa Presleya była jedną z moich ulubionych piosenek, co oznaczało, ze zarówno Aiden, jak i Zayn znali ją.
Znajoma melodia zaczęła lecieć zdecydował wziąć mikrofon pierwszy.
-  Wise men say, only fools rush in. But I can't help falling in love with you. - śpiewał to w taki sposób, że w moich oczach pojawiły się łzy. Oczywiście nie był tak dobry jak Zayn, ale włożył w to tyle serca, że to było dla mnie takie wzruszające.
- Shall I stay? Would it be a sin? If I can't help falling in love with you. - Zayn zaśpiewał kolejną część z łatwością i płynnością. W tym czasie jego rodzice również przyszli posłuchać piosenki.
- Like a river flows surely to the sea, oh darling so it goes. Some things are meant to be. - zaśpiewali razem z mikrofonem oczywiście blokowanym przez mojego kochanego synka.
- So take my hand. - Aiden zaśpiewał sam, następnie przesunął mikrofon pod twarz Zayna, więc on mógł zaśpiewać.
-  And take my whole life too. 
- Cos I can;t help falling in love with you.***
Moje oczy natrafiły na spojrzenie Zayna, który patrzył prosto na mnie cały czas. Tandetnie lub nie, ale kochałam to.
Zostało jeszcze tylko odrobinę czasu, aby nasze życie stało się prawie idealne.



***

* Printerest - serwis przeznaczony do zbierania materiałów wizualnych.
** suknia zwężana u góry, w okolicach pośladków i bioder, która jakoś w połowie ud zaczyna się rozszerzać.
*** tłumaczenie piosenki znajdziecie na tekstowo.pl

***


Hej ludzie, dawno się nie widzieliśmy. ;) Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba, wszelkie błędy piszcie w komentarzach. Wybiera się ktoś na koncert the 1975 w Warszawie? I CZY KOMUŚ JESZCZE UDAŁO SIĘ KUPIĆ BILETY NA KONCERT EDA NA GC? NIE PAMIĘTAM KIEDY OSTATNI RAZ SIĘ TAK BARDZO CIESZYŁAM.FJDSFGDFG Z KIM SIĘ WIDZĘ? :D

środa, 17 września 2014

Rozdział 12

Nie będę się tłumaczyć, bo wyszłaby mi notka dłuższa niż sam rozdział, więc wybaczcie że nie powiem co spowodowało tak długą przerwę ( zapewniam, że nie lenistwo, choć rozumiem, że możecie tak pomyśleć) , ale mam nadzieję że mi wybaczycie :) + jeśli komuś nie pasuje sposób tłumaczenia, lub myślisz że jakieś frazy zostały źle przetłumaczone lub zauważyłeś/aś błąd lub masz inny, może lepszy pomysł jak ująć daną frazę w słowa to napiszcie to proszę w komentarzach zamiast wypisywania tego nie wiadomo gdzie, z góry, dzięki :*

PERSPEKTYWA EVE

Wolno wypuściłam powietrze, stając naprzeciwko rodziców. Nie pozwoliłam niczego po sobie poznać, nie ukazywałam emocji.
- Cześć. - odpowiedziałam, powtarzając słowa matki.
To był moment, w którym nikt nie bardzo wie, co powiedzieć, więc wykorzystałam to, by powiedzieć, to co musiałam.
- Popatrzcie, przyszłam tu tylko po to, by powiedzieć wam, byście trzymali się z daleka ode mnie, mojego narzeczonego i mojego syna. Jeśli macie z tym problem, naprawdę, nie obchodzi mnie to, więc uszanujcie to i nie zbliżajcie się. Nie chcę was widzieć, słyszeć, lub być niedaleko was. 
Zaczełam odwracać się na swoich szpilkach, żeby odejść, kiedy usłyszałam próbującą mnie zatrzymać mamę.
- Eve..
Odwróciłam się ponownie i warknęłam na kobietę bez serca.
- Nie! To wy podjęliście decyzję, żeby mnie wyrzucić lata temu i nie zamierzam pozwolić wam przebywać wśród ludzi których kocham i nie będę torturować samej siebie, pozwalając wam przebywać ze mną. Potrzebowałam was obojga, a wszystko co zrobiliście, to wyrzuciliście mnie na bruk. Zdajecie sobie sprawę, że porzuciliście siedemnastoletnią dziewczynę, która właśnie się dowiedziała że jest w ciąży? Nie miałam gdzie pójść. Kto wie, jakie życie mógł mieć mój syn! Nie było was , ale na szczęście ktoś był. Nie robi z was to choćby trochę mniej gównianych i beznadziejnych rodziców. Po moich policzkach spłynęło kilka łez. Patrzyłam na stojących rodziców z wypisanym poczuciem winy na twarzy. Może to było tylko kilka nowych zmarszczek, lub lekko posiwiałe włosy, ale wyglądali na znacznie bardziej zestresowanych niż wtedy. 
Patrzenie na nich, bolało, dlatego otarłam łzy i zostawiłam im te słowa do przemyślenia. Nie zostało mi już nic więcej do powiedzenia, i byłam mniej niż niezainteresowana tym, co oni mogli powiedzieć mnie.
Odwracając się ponownie, odeszłam od nich. Poczułam jak z moich barków znika ogromny ciężar. Ten który ulokował się am 5 lat temu. Nie byłam pewna gdzie zmierzam, wszędzie było mnóstwo ludzi. Minęły jakby lata, dopóki nie odnalazłam twarzy za którą tęskniłam. Byli ludzie siedzący na swoich miejscach przy stołach, tańczących lub chodzących bez większego celu jak ja. Jednym z nich, była osoba której szukałam. 
- Eve. - Zayn odetchnął z ulgą. - Poszedłem do toalety i dowiedziałem się że rozmawiałaś z rodzicami i nie mogłem cię znaleźć. 
- Tutaj jestem. - posłałam mu delikatny uśmiech, mimo że na mojej twarzy nadal były ślady łez. 
- Wszystko w porządku? - spytał biorąc moją twarz w swoje dłonie i ścierając mi łzy z polików za pomocą kciuków. Jego oczy płonęły troską.
- Zajęłam się tym. - pokiwałam głową. 
- Co im powiedziałaś? - wiedziałam że starał się chodzić na paluszkach kiedy wypływał temat moich rodziców, ale to wyraźnie go ciekawiło. 
- Jeśli musisz wiedzieć - westchnęłam - W zasadzie to wyłożyłam karty na stół i odeszłam zanim mogli to zniszczyć. 
Natychmiastowo zostałam wciągnięta w mocny uścisk, promieniujący miłością. Zayn nie musiał nawet mówić "kocham cię" by to powiedzieć. Przyjęcie trwało już około godziny, jedzenie podano, tancerze tańczyli, tort został pokrojony i nadszedł czas na przemowy*.
Andy wybrał humor, rozbawiając gości. Przemowa Sarah była bardziej słodka i prosta. Danielle uśmiechała się na to wszystko. Jeszcze kilka osób zdążyło, zanim Liam zdecydował się powiedzieć parę słów. 
- Chciałem po prostu podziękować wszystkim którzy przyszli, by spędzić ten szczególny dzień z Danielle i ze mną, na początek i najbardziej. To był najlepszy dzień mojego życia. Poznałem Dani lata temu, kiedy tańczyła dla X Factora, a ja występowałem z chłopakami. Kiedy ją zobaczyłem, zachwyciłem się. Wyglądała jak moja wymarzona dziewczyna, i kiedy ją poznałem, zrozumiałem że ona była moją wymarzoną dziewczyną. I wciąż jest. Jedyna rzecz jaka się zmieniła to to, że teraz jest moją rzeczywistością. Muszę być najszczęśliwszym facetem na świecie, bo mam najbardziej niesamowitą rodzinę na świecie, przyjaciół, fanów i teraz najbardziej niesamowitą żonę. Nie mogę się doczekać, by spędzić resztę życia z tą piękną kobietą, która miała tak wiele nieprzyjemności przeze mnie. Przeszliśmy tak wiele testów i myślę, że zdaliśmy każdy z nich. Właśnie dlatego, myślę, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Danielle, tak bardzo cię kocham. 
Cała sala wybuchła gromkimi brawami, kiedy Liam odłożył mikrofon i usiadł z powrotem  obok swojej przecudownej żony. Był fantastyczny w przemowach, to mogłam mu przyznać. 
Danelle zdecydowanie nie rozwodziła się tak jak on, ale myślę, że tylko dlatego, że nie chciała zacząć płakać. Znowu. 
- To takie nieprawdopodobne, naprawdę. W każdym momencie dzisiejszego dnia, musiałam szczypać się, by uświadomić samą siebie, że to nie jest sen. Liam ma wszystkie cechy, o jakie mogłabym prosić by mój mąż miał. Boże, nie wierzę, że to mówię. On był najbardziej słodkim chłopakiem, jakiego mogłam sobie wyobrazić, przez tyle lat i fakt, że mogę spędzić z nim całe życie, to zaszczyt. Kocham wszystko w tym mężczyźnie, od sposobu w jaki się śmieje, do jego znamienia na szyi. Dziękuję wam wszystkim, za uczczenie naszej miłości z nami, dzisiaj. To było niesamowite, by podzielić się tym dniem ze wszystkimi których kochamy. Dziękuję wam.
Tort był genialny. Mój drugi kawałek był więcej niż genialny. Kawałek Zayna był dwukrotnie więcej niż genialny, gdyż musiałam bardzo ciężko pracować nad nim, by mi go dał. Wydaje mi się, że można było powiedzieć, że się uzależniłam.
- Ile kawałków zjadłaś, Eve? - zachichotała Eleanor.
- To mój trzeci. - odpowiedziałam, biorąc kolejny kęs. El bardzo zdrowo się odżywiała, więc oczywiście skubnęła troszeczkę od Louisa.
Jakże niedorzecznie.
El i ja siedziałyśmy przy stoliku z innymi druhnami, kiedy panna młoda i pan młody siedzieli przy innym stoliku razem ze świadkami. Cały ślub był cudowny, ale ja nie chciałam czegoś choćby w podobie tak ekstrawaganckiego. 
Patrząc na twarze Liama i Danielle , mogłam powiedzieć jak bardzo byli szczęśliwi. Ich uśmiechy były zaraźliwe. Miło było pomyśleć, że niedługo ja i Zayn będziemy w takiej samej sytuacji. 
- Jetem pewna że to wszystko pójdzie mi w uda, ale nie mogłabym się martwić o to mniej w tym momencie. - Powiedziałam Eleanor, która delikatnie się zaśmiała. 
- Jesteś pewna, że nie jesteś już w ciąży? - spytał lekko wstawiony już Niall. 
Zayn i ja powiedzieliśmy o naszych planach związanych z kolejnym dzieckiem po ślubie. Wszyscy wyglądali na podekscytowanych tą myślą.
- Jestem pewna. - odpowiedziałam, wywracając oczami. 
- Nawet jeśli nie jest, może zjeść tyle ciasta ile będzie chciała. - powiedział Zayn, siadając obok mnie, z nowym kawałkiem ciasta w swoim posiadaniu. 
Niall podniósł ręce w geście przegranej z śmiesznym wyrazem twarzy i wziął kolejnego łyka swojego drinka. Reszta nocy, to był ubaw. Zayn i ja rzadko robiliśmy takie rzeczy i był powód dlaczego. Cały czas, bez względu na to, jak dobrze się bawiliśmy, martwiłam się o Aidena. 
Zostawaliśmy na noc w ładnym hotelu, bo zrobiło się bardzo późno, a ja nienawidziłam zostawiać go na noc. 
- Może powinnam zadzwonić do Rity. - westchnęłam, szukając telefonu w torbie. Dopiero weszliśmy do naszego pokoju, a moje matczyne instynkty wzniosły się na wyżyny. Zayn pokiwał głową, biorąc telefon przede mną i chowając w kieszeni swoich spodni. 
- Wszystko z nim w porządku. Jeśli by tak nie było, Rita zadzwoniłaby. - zapewnił mnie. Spiorunowałam go wzrokiem za zabranie mojego telefonu. 
- Nie boję się włożyć tam dłoni. - moje oczy wskazały jego kieszeń.
- Wiem że nie. - uśmiechnął się, przygryzając wargę.
Oczywiście to wszystko sprawiło że zapomniałam o wszystkich zmartwieniach. Wszystko na czym mogłam się skupić, to było to, jak Zayn był seksowny. 
- Boże, jesteś sexy. - mruknęłam głośno.
Rumieniec wpełzł na policzki mojego narzeczonego, kiedy podszedł do mnie i złapał mnie za biodra. 
- Zabawne. Pomyślałem to samo o tobie. - jego ręce sięgnęły moich pleców, by powoli rozpiąć moją sukienkę. I tak pewnie potrzebowałabym jego pomocy. Nie oczekiwałam że będę tak przytłoczona jego atrakcyjnością. Można by pomyśleć, że po 5 latach zdążyłam się przyzwyczaić. 
Nie ma mowy. 
Zayn był tym w moim życiu, co nigdy mi się nie znudzi.

* w Anglii tak jak i w USA jest zwyczaj, że zarówno państwo młodzi jak i kilkoro lub więcej gości wygłasza mowy :)